
When I was little, I used to call it “the Holiday of Poland.”
Back then, I didn’t yet understand its depth — I just felt it in my heart.
Now I know that this day is not only about history, but also about people who managed to combine talent, passion, and a deep sense of responsibility for their country.
One of them was Ignacy Jan Paderewski — a virtuoso pianist, composer, and also a brilliant politician and statesman.
In November 1918, as Poland regained its independence, Paderewski returned home after years spent abroad.
It was thanks to his charisma, influence, and tireless advocacy that the leaders of the world recognized Poland’s right to exist again.
His voice — once heard in concert halls filled with Chopin’s melodies — now resonated in political salons, helping shape the rebirth of a nation.
It’s extraordinary that an artist who moved audiences with music could also move the hearts of diplomats.
And we should remember that years earlier, Maria Skłodowska-Curie, a scientist and another voice for Poland, named the element Polonium — after Polonia, the Latin name for her homeland — to remind the world that Poland still existed, even when it had vanished from the map.
Both of them — the artist and the scientist — showed that the spirit of a nation can live through sound and through discovery.
AAnd today, more than a century later, that same spirit still shines — in music, in science, and in sport — reflected tonight in the white-and-red light glowing on the Empire State Building, kindled by Robert Lewandowski.
For me — it will always be the Holiday of Poland.

🇵🇱 11 listopada – Święto Polski 🇵🇱
Kiedy byłam mała, nazywałam je po prostu „Świętem Polski.”
Wtedy jeszcze nie rozumiałam jego znaczenia — po prostu czułam je w sercu.
Dziś wiem, że ten dzień to nie tylko historia, lecz także opowieść o ludziach, którzy potrafili połączyć talent, pasję i głębokie poczucie odpowiedzialności za swój kraj.
Jednym z nich był Ignacy Jan Paderewski — wirtuoz fortepianu, kompozytor, a także wybitny polityk i mąż stanu.
W listopadzie 1918 roku, gdy Polska odzyskiwała niepodległość, Paderewski powrócił do ojczyzny po wielu latach spędzonych za granicą.
To właśnie dzięki jego charyzmie, wpływom i nieustannej pracy światowi przywódcy uznali prawo Polski do istnienia.
Jego głos — wcześniej słyszany w salach koncertowych wypełnionych melodiami Chopina — rozbrzmiewał teraz w salonach polityki, pomagając kształtować odrodzenie narodu.
To niezwykłe, że artysta, który potrafił poruszać publiczność muzyką, potrafił też poruszyć serca dyplomatów.
I warto pamiętać, że wiele lat wcześniej Maria Skłodowska-Curie, naukowczyni i inny głos Polski, nazwała odkryty przez siebie pierwiastek polonem — od łacińskiej nazwy Polonia — by przypomnieć światu, że Polska wciąż istnieje, nawet jeśli zniknęła z mapy.
Oni oboje — artysta i uczona — pokazali, że duch narodu może żyć zarówno w dźwięku, jak i w odkryciu.
A dziś, ponad sto lat później, ten sam duch wciąż jaśnieje — w muzyce, w nauce i w sporcie — odbity w biało-czerwonym świetle, które dziś rozświetliło Empire State Building, zapalone przez Roberta Lewandowskiego.
Dla mnie — to zawsze będzie Święto Polski.
