Just before midnight – on the eve of October 17, the day of Fryderyk Chopin’s death – we learned that one Pole made it to the final of the Chopin Competition.
And not just any Pole – a Wrocławian, Piotr Alexewicz.
It feels incredibly symbolic. Because Chopin himself once walked through this city – several times.
He passed through Wrocław (then Breslau) at least four times in his life.
The most important visit took place in November 1830, just before his departure abroad. He stayed at an inn called “Pod Złotą Gęsią” (“Zur Goldenen Gans”) on what is now Ofiar Oświęcimskich Street. Together with his friend Tytus Woyciechowski, he went to the City Theatre, and two days later he gave one of his rare public concerts at the Hotel de Pologne on Biskupia Street.
It’s moving to imagine that just weeks later, Chopin would leave Poland forever, carrying with him the sound of these cities and their people. His concert in Wrocław was among the last he ever gave on Polish soil.
A small historical curiosity:
during that stay, he wrote to his family about how lively and musical the city was, and he mentioned that the audience “understood him” – something he did not always feel abroad.
After leaving Wrocław, Chopin travelled on to Duszniki-Zdrój – a small spa town in Lower Silesia that remains one of the most important “Chopin places” in Poland.
Every summer, the famous Chopin Piano Festival and international masterclasses for young artists are held there.
I had the chance to visit Duszniki myself for vocal workshops, and walking through the same streets where Chopin once stayed felt truly special – as if the music still lingered in the air.
For me, this story feels especially close.
I live near the Wrocław Cathedral, and I studied at the Fryderyk Chopin Primary and Music School No. 2 in Wrocław. Every day, I walked past Chopin’s name on the school’s emblem – not knowing that one day I’d feel such a personal link to his history.
And yesterday, a pianist from the same city – Piotr Alexewicz of Wrocław – performed the Sonata in B minor, Op. 35, the “Sonata with the Funeral March.”
Its third movement, “Marche funèbre: Lento”, sounded like a quiet farewell and a prayer in music – a symbolic, moving way to honor Chopin’s memory.
….. a quiet proof that Chopin still plays.

🇵🇱
Piotr Alexewicz z Wrocławia w finale. A Chopin wciąż gra…
Tuż przed północą – w przeddzień 17 października, dnia śmierci Fryderyka Chopina – dowiedzieliśmy się, że w finale Konkursu Chopinowskiego wystąpi jeden Polak.
I to wrocławianin – Piotr Alexewicz.
To niezwykle symboliczne, bo sam Chopin kilka razy był we Wrocławiu – łącznie cztery razy.
Najważniejszy jego pobyt miał miejsce w listopadzie 1830 roku, tuż przed wyjazdem z kraju.
Zatrzymał się w zajeździe „Pod Złotą Gęsią” przy dzisiejszej ulicy Ofiar Oświęcimskich, razem ze swoim przyjacielem Tytusem Woyciechowskim.
Tego samego dnia odwiedzili Teatr Miejski, a dwa dni później Chopin wystąpił publicznie w Hotelu Polskim (Hotel de Pologne) przy ul. Biskupiej.
Był to jeden z ostatnich koncertów Chopina w Polsce, zanim na zawsze wyjechał z kraju.
Ciekawostka historyczna:
w liście do rodziny pisał, że Wrocław wydał mu się niezwykle muzykalnym i żywym miastem, a publiczność – jak sam podkreślał – „rozumiała go”, co nie zawsze czuł za granicą.
Po opuszczeniu Wrocławia Chopin udał się do Dusznik-Zdroju – niewielkiego uzdrowiska na Dolnym Śląsku, które dziś jest jednym z najważniejszych „miejsc Chopinowskich” w Polsce.
Co roku odbywa się tam Międzynarodowy Festiwal Chopinowski i kursy mistrzowskie dla młodych artystów.
Miałam szczęście być tam na warsztatach wokalnych – to wyjątkowe uczucie chodzić po tych samych ulicach, po których spacerował Chopin, i mieć wrażenie, że muzyka wciąż unosi się w powietrzu.
Dla mnie ta historia ma szczególne znaczenie.
Mieszkam tuż obok Katedry Wrocławskiej, a uczyłam się w Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej I stopnia nr 2 im. Fryderyka Chopina we Wrocławiu.
Codziennie przechodziłam obok jego imienia, nie przypuszczając, że któregoś dnia tak bardzo poczuję jego obecność w tym mieście.
A wczoraj pianista z tego samego miasta – Piotr Alexewicz z Wrocławia – wykonał Sonatę b-moll op. 35, zwaną „Sonatą z Marszem żałobnym.”
Jej trzecia część, „Marche funèbre: Lento”, zabrzmiała jak ciche pożegnanie i muzyczna modlitwa – symboliczny, wzruszający hołd dla Mistrza.
I dowód, że Chopin wciąż gra.
